Fot. PSP Facebook

To nie był przypadek ani zwykły pożar. Z ustaleń śledczych wynika, że za zniszczeniem centrum handlowego Marywilska 44 stoi zorganizowana grupa przestępcza działająca na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Dwie osoby już usłyszały zarzuty – jedna z nich nagrywała pożar i przekazała materiały do Rosji. Polska odpowiedziała, a śledztwo wciąż trwa.

Zorganizowana grupa przestępcza odpowiedzialna za podpalenie centrum handlowego Marywilska 44 w Warszawie liczyła co najmniej osiem osób. Według Prokuratury Krajowej, ich działania miały charakter sabotażu i były realizowane na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Dwóm obywatelom Ukrainy – Daniilowi B. i Ołeksandrowi W. – postawiono już zarzuty. Obaj mieli ściśle współdziałać z podpalaczami.

Daniil B., obecnie przebywający w areszcie na Litwie, został oskarżony o udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Polsce oraz o dokonanie aktu sabotażu o charakterze terrorystycznym. Według ustaleń śledczych, nagrywał on pożar Marywilskiej oraz akcję gaśniczą, a następnie przekazał nagrania do Rosji, gdzie trafiły do mediów społecznościowych. Zleceniodawcą nagrań był Ołeksandr W., który przebywa obecnie w Federacji Rosyjskiej – został objęty listem gończym oraz wnioskiem o Europejski Nakaz Aresztowania.

Prokuratura ustaliła, że grupa ta podejmowała się aktów dywersji nie tylko w Polsce, ale również na Litwie. Śledczy wskazują, że rekrutowano głównie młodych ludzi zza wschodniej granicy, oferując im niewielkie wynagrodzenia za działania o potencjalnie olbrzymich skutkach społecznych. Jak zaznaczył Przemysław Nowak z Prokuratury Krajowej, sprawcy byli dokładnie instruowani przez rosyjskie służby za pośrednictwem kanałów społecznościowych, w tym jak podkładać ogień i jak zdalnie go aktywować – np. przez telefon.

Do pożaru hali Marywilska 44 doszło 12 maja 2024 roku. Spłonęło 1400 sklepów i punktów usługowych. W oficjalnym oświadczeniu premier Donald Tusk wraz z Tomaszem Siemoniakiem i Adamem Bodnarem potwierdzili, że ogień był wynikiem celowego podpalenia, będącego częścią szerzej zakrojonego planu rosyjskich działań destabilizacyjnych w Unii Europejskiej.

W odpowiedzi na rosyjskie zaangażowanie, Polska zdecydowała się zamknąć konsulat Rosji w Krakowie. Rosyjskie MSZ odpowiedziało groźbą „adekwatnej reakcji”.

Tymczasem na miejscu pożaru toczy się dramat kupców. Wielu z nich obawia się, że w związku z terrorystycznym podłożem ataku nie otrzymają odszkodowań w rozsądnym czasie lub wcale. – Jeśli to był akt terrorystyczny, to tym bardziej powinni nam dać jakieś odszkodowanie, bo to rząd powinien dbać o to, żeby takich ataków nie było, a nie ja – mówi jeden z przedsiębiorców w rozmowie z RMF FM. Inni wskazują na brak informacji i długą perspektywę oczekiwania.

Komentarz eksperta
– Niestety, Polska nie łapie poważnych agentów – tych, którzy są ulokowani wysoko w strukturach. Łapie się dywersantów, którzy wyglądają na zużyty materiał, ludzi wystawionych na odstrzał – komentuje Piotr Niemczyk, były oficer służb specjalnych i ekspert ds. bezpieczeństwa.

Śledztwo trwa. Prokuratura, ABW i Policja prowadzą czynności operacyjne w Polsce, na Litwie i we współpracy z partnerami międzynarodowymi. W tle pozostaje pytanie: ilu jeszcze dywersantów czeka w uśpieniu?